O mnie

Święty MikołajTo ja, najprawdziwszy Święty Mikołaj, pochodzę z dalekiej, zimnej i śnieżnej północy. Co roku wsiadam w swoje sanie i dostarczam prezenty wszystkim dzieciom na całym świecie. Nie miejcie złudzeń – prezenty dowożę bez względu na to, czy odbiorca znajduje się na mojej liście grzecznych dzieci czy też nie. Wspólnie z Rudolfem objeżdżamy cały świat! Rudolf to wyjątkowy renifer ponieważ wraz z moimi turbo saniami porusza się szybciej niż światło! 😉 A już całkiem poważnie poznajcie prawdziwą historię Świętego Mikołaja:

 

Święty Mikołaj – biskup z miry czy kiczowaty gwiazdor?

Luksusowy czerwony płaszcz, stożkowata puchata czapka z białym pomponem, no i oczywiście zaprzęg reniferów, latające sanie i cała góra prezentów… mowa oczywiście o Świętym Mikołaju, człowieku na którego widok pojawia się uśmiech na twarzy każdego dziecka. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że na wieść o jego przybyciu, każdy malec podryguje z radości, a rodzice niemalże stają na rzęsach, by zadowolić swoją pociechę wymarzonym cacuszkiem. Wystarczy na około kilkanaście dni przed uwielbianymi przez Polaków świętami Bożego Narodzenia wejść do hipermarketu, a tam aż roi się markowych zabawek w promocyjnych, nęcących cenach i oczywiście, zafascynowanych klientów z dziećmi. Nie bez powodu, to wszystko się dzieje… Warto wiedzieć, że współczesny wizerunek Świętego Mikołaja ma niewiele wspólnego z autentyczną postacią biskupa. Prawdziwy Mikołaj, znany również jako biskup z Miry nie jest wbrew medialnej kreacji żadnym magiem ani czarodziejem, lecz zamożnym człowiekiem, który z pasji i dobrego serca dzielił się swoim dobytkiem z biednymi. Ale… czy to na pewno wszystko, co powinieneś o nim wiedzieć?

Historia – legendy

Autentyczny Święty Mikołaj urodził się w Patarze, na ternie obecnej Turcji, ok. 270 roku. Od najmłodszych lat był niezwykle pobożnym człowiekiem, pełnym szacunku do bliźniego. Wyjątkowym wyrazem jego szczodrobliwości był fakt, że postanowił uratować cnotę trzech sióstr, które ubogi sąsiad planował sprzedać do domu publicznego. Mikołaj każdego dnia wrzucał do ich domu sakiewkę z pieniędzmi na posagi dla córek, tak, by żadna z nich nie musiała cierpieć. Tajemnica ujrzała światło dzienne dopiero wtedy, gdy ciekawy ojciec trójki nieszczęsnych dziewcząt złapał za rękę poczciwego człowieka, którym ku jego zdziwieniu okazał się być Mikołaj. Faktem jest bowiem, że na co dzień drwił z majątku bogacza. Dopiero po tym, jak doświadczył łaski ze strony obrażanego przez niego człowieka, postanowił zmienić swoje dotychczasowe życie. Według innych legend, święty Mikołaj ukazał się we śnie cesarzowi Konstantynopolu, gdzie zaświadczył o niewinności skazanych na śmierć żołnierzy za splądrowanie miasta. Zgodnie z oczekiwaniami skazańców, zostali uniewinnieni, a na dodatek hojnie obdarowani cennymi darami. Według jeszcze innych doniesień, żeglarze w trakcie sztormu wzywali pomocy świętego, obawiając się najgorszego – zatonięcia statku. Według legendy, święty ukazał się podróżnikom pod postacią przezroczystego widma, wydobył statek z topieli, nakazał morzu się uciszyć, a wiatrowi ustać, po czym w przestworzach zniknął.

Święty Mikołaj, jak widać, jest postacią bardzo tajemniczą,wzbudzającą szacunek i nakłaniającą do życia w zgodzie z bliźnimi. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że uznano Go jako autorytet do przygotowania się do przyjścia Chrystusa. Zgodnie z zapiskami archimandryty Michała z IX wieku, 6 grudnia ustanowiono święto Mikołaja, które miało przypominać każdemu śmiertelnikowi, że wszyscy jesteśmy tylko marną grzeszną istotą, która winna dążyć do ideału poprzez pomoc biednym. Nie zapominajmy o tym, że sam Boży syn przyszedł na świat w maleńkiej stajence, bo nikt nie chciał przygarnąć pod swój dach potrzebującej rodziny. Pomagając bliźniemu, pomagamy Chrystusowi, oddajemy mu cześć i sami stajemy się kimś na kształt legendarnego Mikołaja.

Mikołaj – kiedyś i dziś

Drzewko świąteczneZadaniem „Mikołajek” w polskiej kulturze początkowo było wyłącznie pokrzepienie serca i wzbudzenie w nas człowieczych odruchów, współczucia, szacunku, altruizmu. Oczywiście, idąc wraz z duchem czasu, zwyczaj został wykorzystany przez media i branżę handlu. Popularyzację Mikołaja zawdzięczamy przede wszystkim Holendrom, gdyż Święty Mikołaj został ustanowiony patronem Amsterdamu. Przedstawiano Go natomiast, jako człowieka w szatach, który jeździł na ośle. Z biegiem czasu, 6 grudnia był ustanowiony dniem wolnym od pracy dla kościelnego chóru, poza tym w tym dniu wypłacano śpiewakom pieniądze, w imię tradycji. Kiedy Brytyjczycy przejęli kolonię holenderską Amsterdam i założyli tam Nowy Jork, Holendrzy mieszkający na przejętych przez Brytyjczyków terenach kontynuowali swój zwyczaj, jaki niedługo potem stał się nad wyraz sławny. Zmieniono kreację darczyńcy jako postać żeglarza, by ostatecznie uczynić Go starszym panem z wielkim brzuchem, długą brodą i kędzierzawą czupryną. W imię rozwoju branży przemysłowej i handlu, mass media nie pozostawiły na poczciwym Mikołaju ani suchej nitki… Dziś mało kto, zna Jego wzruszającą, głęboką historię… Dzieci kojarzą Go wyłącznie z tajemniczym przybyszem, posiadającym worek prezentów bez dna… Nie byłoby nic złego w obdarowywaniu się prezentami, gdyby każdy młody uczestnik „rytuału” był świadomy tego, że nie za sprawą magii prezenty cudownie spadają z nieba, lecz w imię miłości i dobroci, są oni hojnie obdarowywani przez rodzinę. Poza tym, to odrobinę przykre, że wielkie koncerny przemysłowe zrobią wszystko dla pieniędzy. Nikt z nas nie chciałby zapewne zasłynąć jako nieźle sprzedająca się ikona zabawek. Pragniemy, by doceniano nas jako ludzi, szanowano jako człowieka i traktowano na miarę rodzica, krewnego, przyjaciela. Dlaczegóż więc, zezwalamy na profanację wielkich czynów biskupa, odmawiając swoim pociechom nauki pokory, przebaczania? Czyżbyśmy sami stali się produktami systemu, które niczym kaczki, łakomie łykają to, co fundują nam mass media?

Prawda o Mikołaju, może okazać się bolesna. W końcu znika wspaniały nastrój magii, tajemnicy, a pojawia się kolejny życiowy morał… ale czy faktycznie nie chcemy, by nasze dzieci nauczyły się żyć w zgodzie z innymi? Pewnie, że byśmy chcieli! Pamiętajmy, nie musimy im niczego odmawiać. Wystarczy, przekazać zgodną z prawdą informację o Mikołaju, którym przecież jest każdy z nas, gdy dzieli się z innymi 🙂 Nie musimy szerzyć medialnego wizerunku świętego, kreując go na gwiazdora ze wzbudzającymi zachwyt reniferami, saniami i worem prezentów… Prawdziwy Mikołaj, to każdy dobry człowiek, niosący pomoc, współczucie i zrozumienie. Obecnie sprawia niestety wrażenie kiczowatego gwiazdora w kolorowych łaszkach, który nie wiedzieć czemu przynosi prezenty… Rzeczywistość może okazać się lekkim wstrząsem, ale… bądźmy rozsądni, nie sprzedawajmy swoim pociechom marketingowych chwytów, lecz od najmłodszych lat, pokażmy im, że życie to nie bajka.